Twórczość lekarstwem na stres

Kiedy pandemia przejmuje ulice, bary, szkoły, siłownie i każde inne miejsce na świecie – ja sobie lubię potworzyć. I to jest dobre.

Po całym dniu pracowania zdalnego, odcinam się od wszystkiego i tworzę. Łączę sobie zdania, piszę o czym tylko chcę, notuję jak najwięcej. Ten blog stanowi pewną formę pamiętnika dla mnie. Zawsze mogę właśnie tutaj przelać wszelkie skumulowane myśli, które nagromadziły się w mojej głowie przez cały dzień. Lubię ten stan, gdy każde zadanie już zostało wykonane, gdy zostaje mi tylko (a może aż?) poświęcenie czasu sobie. Choć nie wierzę za bardzo w horoskopy, to czasem zerkam na swojego Lwa, w nadziei, że wszechświat coś tam przyszykował nowego. Ten na 2021 mówi, że spełnię swoje marzenie.

I chyba o to chodzi, prawda? By pod koniec ciężkiego dnia – w pracy, szkole, gdziekolwiek – nadal wierzyć, mieć przeczucie, że każdy dzień jest coraz lepszy. Wszystko po to, by ten ostatni był najbardziej wyjątkowy.

Czasem gubię się w Internecie, obserwując osoby, którym tylko zazdroszczę. A nie sztuką jest zazdrość. Sztuką jest znaleźć w każdej napotkanej osobie dawkę inspiracji.

Inspirujmy się nawzajem.