Co przyniesie 2021?

Islandia 2k20

Rok 2020 był dla mnie naprawdę wyjątkowy i wbrew pozorom – pełen podróży i nowych wrażeń. Byłam w Norwegii, Danii i na Islandii! Kto by pomyślał, prawda? Dzięki temu, że wyhaczyłam tanią opcję płynięcia promem, znalazłam się właśnie w tych dwóch pierwszych państwach. Ponadto: udało mi się zdobyć awans w pracy, zrzuciłam kilka kilogramów, polubiłam nieco bardziej siebie – i wiele innych dobrych rzeczy.

Jednak nie o podsumowaniu poprzedniego roku.

Co się wydarzy w 2021 roku?

Chciałabym to wiedzieć. Pragnę podróży, nowych doświadczeń, inspiracji, poznania ciekawych osób, wyjścia do jakiejś dobrej knajpy ze znajomymi, zabawy na imprezie z nimi aż do rana… I to się spełni. W tym roku mam dziwne przeczucie, że będzie naprawdę wyjątkowo! Już od nocy sylwestrowej spłynęła na mnie jakaś pozytywna energia – mam więcej zapału, chęci do działania, motywacji. Zaczęłam więcej czytać, rozwijać się, zaczęłam więcej chcieć. Chcę więcej i więcej – stąd nazwałam ten rok, tak sama dla siebie, ROKIEM ODKRYWANIA. Wspomnę ten post, jak 2021 będzie się kończył. Wiem, że wszystko się spełni. Będzie nawet lepiej. Trzymam się mojego ulubionego motta: ŻYCIE UKŁADA O WIELE LEPSZE SCENARIUSZE OD NAS.

Chcę brać to wszystko, co podsuwa mi los. Już za dużo straconych szans, za mało zaangażowania. Teraz będzie mój czas – czas zdobywania. Pora pójść po to, o czym marzę. Niby banał, ale dopiero zaczynam to wszystko rozumieć. Przy okazji chcę być mniej surowa dla samej siebie.

Najlepszy przyjaciel to ten w lustrze.

Dlatego odpowiadając na pytanie tytułowe – wydarzy się dużo. Pewnie nie raz będziecie musieli zmierzyć się z trudnościami. Jednak sądzę, że każdy odkryje w tym 2021 coś siebie. O znaleziskach i zdobytych szczytach jeszcze się będziecie wszystkim chwalić. Tak będzie.

Jak być bardziej zorganizowanym?

Jak się ogarnąć? Jaki planer wybrać? Jaki kalendarz? Jak się zorganizować w chaosie dnia codziennego? Już przychodzę z pomocą!

Ludzie dzielą się miedzy innymi na takich, którzy kochają planować i na tych, preferujących pełen spontan – nie w głowie im daty, godziny, liczy się tu i teraz.

Zaliczam się zdecydowanie do tych, którzy mają pod kontrolą swój czas. Przedstawię dziś mój przepis na to, by ogarnąć cały tydzień.

Jak się zorganizować?

Przede wszystkim warto jest zainwestować w dobry planer lub kalendarz. Osobiście długo bazowałam na zwykłej kartce (dla osób, które lubią oszczędzać). Rysowałam kratki z każdym dniem miesiąca, a następnie uzupełniałam je o ważne wydarzenia  i nawyki, wpisujące się w moje życie. Co zatem zawarłam?

  • Treningi  – zdecydowanie mój priorytet. Ustalałam sobie moje minimum treningów, które chcę wykonać  (3x). Dodatkowo załączałam zaplanowaną aktywność poza treningami – spacery, cardio, kroki itp.
  • Spotkania – jako nauczyciel mam często napięty grafik: rady pedagogiczne, spotkania z rodzicami czy uczniami, spotkania towarzyskie, ewentualnie wizyty lekarskie.
  • Nauka – planuję często dni, które przeznaczam na samorozwój (szkolenia, e-learning itp.)
  • Praca – przygotowanie zajęć, sprawdzanie prac – odpowiednie zaplanowanie pracy w zawodzie nauczyciela jest bardzo kluczowe, inaczej można zakopać się w natłoku papierów.
  • Czytanie – w tym roku nie daję za wygraną moim zaległościom lekturowym! Wpisuję zaplanowane czytanie książek! Aktualnie: Nawyki warte miliony.
  • Jedzenie – myślę, że  to istotna kwestia, zarówno ze względów zdrowotnych jak i ekonomicznych. Kiedy zaplanuję sobie cały tydzień jedzenia, wiem jakie produkty zakupić, a także utrzymuję swoją wagę w ryzach, ponieważ nic innego nie wpada w mój jadłospis – poza tym, co zaplanowałam.

Po czasie marnowania makulatury, zrezygnowałam z ręcznego tworzenia kalendarza. Zakupiłam natomiast na Allegro bardzo ujmujący i praktyczny planer. Poza rozpiską dni w miesiącu, zawiera jeszcze plan na każdy dzień (łącznie z zadaniami priorytetowymi i zadaniami ogólnymi). Podoba mi się także spis godzinowy, który wykorzystuję do swojej pracy.

Moje motto – dobry planer, dobre żyćko!